Jak zmienić przestrzeń życiową na lepsze

Jacek Adamczyk
Jacek Adamczyk

Fot. Maja Maciejko

Projekt: Wojciech Fudala & Kinga Gołąbek
Realizacja: 2018-2020
Powierzchnia: 85 m2
Wysokość: 2,91 m

Mieszkanie miłośniczki żeglarstwa i zagranicznych podróży zlokalizowane było na parterze i posiadało ogródek lokatorski, na który otwierały się duże okna. Dla projektantów – Wojciecha Fudali i Kingi Gołąbek – od samego początku stało się jasne, że kluczowa będzie jak najmniejsza ingerencja w to cenne połączenie z naturą.

Żyjemy w czasach ciągłych wyzwań i coraz szybszego stylu życia. Koncentracja i skupienie potrzebują nieustannej pielęgnacji, a czas spędzony we własnym mieszkaniu powinien być dla umysłu oddechem. Dlatego tak ważny był dobór odpowiednich materiałów, które nie tylko podkreślą przestrzenność mieszkania, ale pozwolą również odpocząć od gonitwy codziennego życia i zregenerować umysł.

We wnętrzu dominuje drewno dębowe, kreujące naturalną atmosferę. Zostało wykorzystane jako materiał podłóg, mebli oraz drzwi. Materiał ten uzupełniają niebieskie elementy – meble, rolety, a także detale w postaci poduszek. Stanowi to odpowiedź na zamiłowanie właścicielki do morskich kolorów, ale niebieskie odcienie niosą ze sobą również dodatkową wartość. Jak pisze Karen Heller w książce „Little Book of Colour”, taka paleta tonalna wzmacnia produktywność, zadowolenie oraz dobre samopoczucie psycho-fizyczne, jakże cenne w czasach kiedy wychodzenie z domu ograniczone jest do minimum.

Już na samym początku prac projektowych, podjęta została decyzja o zmianie układu ścian działowych, które zgodnie z założeniem dewelopera miały dzielić pokój dzienny na dwie części. Ten zabieg spowodował otwarcie przestrzeni salonu. W efekcie, gościom wchodzącym do mieszkania ukazuje się szeroka perspektywa przestronnej części dziennej oraz tarasu, będącego jej kontynuacją. Mieszkanie stało się oknem na zieleń, które wychodzi na trzy strony świata. Umożliwiło to przy okazji optymalne wykorzystanie światła naturalnego. Kiedy wpada do wnętrza, stanowi dodatkowy czynnik wpływający na samopoczucie lokatorów. Dobrze przemyślane sztuczne oświetlenie dopełnia to co w ciągu dnia daje nam słońce, czyniąc mieszkanie komfortowym i przytulnym również po zmroku.

Mimo, że projekt powstawał jeszcze przed pandemią, salon doskonale odpowiada potrzebom dzisiejszych czasów, w pełni korzystając z tego to co daje otoczenie. Dostęp do zieleni redukuje stres i wzmacnia kreatywność, tworząc przyjemne miejsce do zdalnej pracy z domu.

Architekci wyszli z założenia, że mniej znaczy więcej, dlatego wnętrze pozbawione jest zbędnych dodatków. Jednym z wyjątków jest charakterystyczny obraz, który Klientka przywiozła z zagranicznej podróży do Rwandy. Ożywia ścianę salonu, daje poczucie personalizacji, a jego niebieska kolorystyka idealnie komponuje się z morskimi kolorami pozostałej części mieszkania.

Pewnego rodzaju odrębny świat stanowi łazienka, zdominowana przez monochromatyczne płytki imitujące teksturę skały. Liczyło się uzyskanie czystości wnętrza – wszędzie gdzie było to możliwe, krawędzie są na jednym poziomie. Poziom szklanej ścianki prysznica kontynuowany jest w linii zabudowy łazienki, a następnie w krawędzi lustra. Przez cały okres remontu, architekci doglądali aby wszystko się ze sobą licowało.

Światło, materiały, kolorystyka i łączność z naturą. Te cztery fundamenty, wraz z podkreśleniem nowoczesnego charakteru wnętrza gwarantują, że właścicielka będzie się tu dobrze czuła, ciesząc się spokojem w centrum dużego miasta.

Dlaczego architektura, projektowanie?
Wojciech Fudala: Myślę, że każdy młody człowiek czuje wewnętrzną potrzebę zmieniania świata na lepsze. Każdy ma na to swój pomysł – niektórzy robią to poprzez muzykę, inni zostają aktywistami politycznymi. Narzędziem moich działań stała się architektura. Chciałem zmieniać przestrzeń życiową ludzi na lepszą, bez względu na to czy mówimy o mieszkaniach, miejscach pracy czy dużych przestrzeniach publicznych.

Kinga Gołąbek: Kiedy wybierałam kierunek studiów, zależało mi też na tym, aby przyszła praca była kreatywna i dająca dużo satysfakcji. Dziś mogę zdecydowanie powiedzieć, że był to wybór trafiony i mogę się dzięki niemu realizować.

Jak to się stało, że zaczęliście pracować razem?
W.F.: Poznaliśmy się przypadkowo, przez wspólne działania dla katowickiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP). Organizowaliśmy cykl wykładów Mistrzowie Architektury, w ramach którego zapraszaliśmy do Katowic znanych zagranicznych architektów, którzy opowiadali o najnowszych trendach w światowej architekturze. Szybko okazało się, że dobrze się rozumiemy i kierujemy się podobnymi wartościami, dlatego uznaliśmy że warto by było zrobić coś razem również projektowo.

K.G.: Oczywiście nie wszystko idzie zawsze lekko, łatwo i przyjemnie. Jesteśmy dwójką architektów, z których każdy ma swoje poglądy i własną wizję tego jak powinna wyglądać przestrzeń. Taka wymiana doświadczeń wychodzi jednak na dobre i mimo, że każdy z nas ma też na koncie swoje indywidualne realizacje to mogę śmiało powiedzieć, że projekty które robimy razem są tymi najlepszymi.

Jak zatem wyglądała praca nad Waszym projektem mieszkania w Katowicach?
W.F.: Projektowanie wnętrz i domów mieszkalnych jest specyficzne, ponieważ między projektantem a klientem nawiązuje się więź, która często owocuje przyjaźnią na lata. Za każdą tego typu realizacją stoją dziesiątki rozmów i wypitych kaw, a wszystko po to aby trafnie określić potrzeby klienta. Często zdarza się, że klient ma z góry wypisaną listę oczekiwań, jednak w czasie rozmowy powie o czymś co z pozoru wydawało się dla niego zupełnie nieistotne. Później okazuje się, że była to kluczowa informacja, na podstawie której zbudowany jest cały projekt. W tym przypadku był to podróżniczy styl życia Klientki, która łącząc pracę z pasją często przebywa poza Europą. W naszych projektach kierujemy się minimalizmem. Staramy się stworzyć prostą zasadę, którą konsekwentnie stosujemy przy projektowaniu całego wnętrza. Mieszkanie, o którym rozmawiamy można opisać w kilku słowach – biele, szarości i drewno, a także dodatki w kolorach marynistycznych, stanowiące odpowiedź na zamiłowanie Klientki do morskich podróży i żeglarstwa. Ta jedna zasada zastosowana została we wszystkich częściach mieszkalnych: salonie, kuchni i pokojach.

K.G.: Warto dodać, że mieliśmy tu do czynienia z bardzo świadomą Klientką, która od początku w pełni czuła nasz projekt. Bardzo nas ucieszyło, że nawet kiedy sama dobierała dodatki do swojego mieszkania to nie zmieniała charakteru wnętrza, tylko działała w zgodzie z główną zasadą projektową. Przykładem jest obraz, który przywiozła z podróży do Afryki, czy winylowa płyta Queen, pasujące kolorystycznie do krzeseł, poduszek czy rolet.

W.F.: Pamiętajmy, że mieszkanie jest sceną dla naszego życia. To tutaj spędzamy najwięcej czasu – śpimy, jemy, pracujemy. Dlatego tak ważne jest uważne wsłuchanie się w potrzeby Klientów i wskazanie drogi, dzięki której powstanie przestrzeń, w której będą się dobrze czuć.

W jakim kierunku zmierza Waszym zdaniem architektura i projektowanie?

W.F.: Przez całą historię architektury zmieniały się style i trendy, jednak jedno pozostaje ponadczasowe. W projektowaniu zawsze chodziło o prawidłowe odczytanie potrzeb klientów i dobrą odpowiedź na temat. Trudno powiedzieć w jakim kierunku architektura rozwinie się w przyszłości. Na pewno jednak architekci nadal będą musieli interesować się człowiekiem jako istotą społeczną i dobrze rozumieć jego potrzeby.

Obecnie, w przeciwieństwie do przeszłości gdzie budowało się trwałe budowle na dziesiątki, czy setki lat, obecnie modne jest budownictwo krótkotrwałe. Ludzie coraz mniej utożsamiają się z budynkami. Mają nam służyć przez kilka, kilkanaście lat a potem je burzymy i stawiamy nowe. Co o tym sądzicie?

K.G.: Uważam, że projektując nowy budynek musimy już na samym początku zadać sobie pytanie przez jaki czas będzie nam służyć i co się z nim stanie po zakończeniu użytkowania. Na świecie coraz popularniejszy jest system obiegu zamkniętego. Polega na budowaniu w taki sposób, że po rozbiórce budynku, jego elementy mogą zostać użyte ponownie na potrzeby innej budowy. Myślę, że może się to przyjąć, zwłaszcza że jest to opłacalne również z biznesowego punktu widzenia. Właściciel rozebranego budynku, zamiast gruzu i odpadów dysponuje elementami, które może ponownie wykorzystać lub sprzedać.

W.F.: Ekologiczna rozbiórka to nie jedyne rozwiązanie. Projektując budynek, warto robić to tak, aby w przyszłości łatwo było go dostosować do pełnienia innej funkcji niż docelowa. Moderniści twierdzili, że forma budynku wynika z funkcji. Dziś raczej powinno się powiedzieć, że dobry budynek to taki, który może pełnić różne funkcje w różnym czasie.

A jak wygląda Wasza praca w tym szczególnym czasie pandemii?

K.G.: To ciężki czas i wielu naszych kolegów architektów musiało zatrzymać swoje projekty, a nawet zawiesić działalność. My jednak mamy to szczęście, że udaje nam się funkcjonować w tych czasach umiarkowanie dobrze. Oczywiście wiele spotkań z klientami, czy współpracownikami przeniosło się do sieci, jednak wszystkie projekty i remonty, które zaczęliśmy realizować jeszcze przed pandemią są nadal kontynuowane. Mimo ograniczeń, na które nie mamy wpływu, nasza praca toczy się normalnie.

Przeczytaj również