Stawiamy na wysoki poziom nauczania

Daniel Kleszcz
Daniel Kleszcz

fot.Maja Maciejko

Rozmawiamy w siedzibie Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach, miejscu coraz bardziej istotnym na edukacyjnej mapie Katowic i Śląska…

Wyższa Szkoła Techniczna została założona 15 lat temu. Miała być szkołą, która daje możliwość studiowania ludziom, którzy chcą mieć większy kontakt z produkcją, przedsiębiorstwami państwowymi, nauczającą praktycznego zawodu. Obecnie jest powszechne, że w nauczaniu podkreśla się, by to czego uczymy na uczelniach było powiązane z przedsiębiorstwami, by absolwent szkoły czy uczelni wyższej wiedział co będzie w przyszłości robił, jak wygląda praca w przyszłym zawodzie, i by mógł w czasie studiowania przygotować się do tego. Ktoś kto kończy naszą uczelnię wchodzi w życie przygotowany do zawodu, wcześniej współpracuje z zakładami pracy, nie przeżywa zaskoczenia, że kończy dany kierunek, a robi coś innego, nie ma zbędnych dylematów i frustracji. W tym sensie Wyższa Szkoła Techniczna w pozytywny sposób sprowadza ludzi na ziemię, uświadamia, że po etapie studiowania trzeba zacząć zarabiać, łączyć przyjemność z pracą. Poprzez osiem pokrewnych kierunków pozwalamy też studentem modyfikować swoje plany, może ktoś uświadamia sobie, że jednak nie chce być architektem czy urbanistą, to może zająć się projektowaniem wnętrz, a może ma pasje artystyczne to wtedy może studiować grafikę, lub jednak chciałby być budowlańcem lub informatykiem, może też uczyć się mechatroniki, konstruowania maszyn medycznych itd.

Wiele osób jest nieco zmylonych nazwą szkoły, nie podejrzewa, że można tutaj również studiować kierunki artystyczne.

Pierwszym kierunkiem, który powstał na uczelni, była architektura. Wynikało to z tego, że sam jestem architektem. Zauważyłem, że studiowanie w tradycyjnym systemie nie przygotowuje do życia zawodowego, uczelnia świetnie nauczyła mnie historii i założeń architektury, ale brakowało mi realnej styczności z moją przyszłą pracą. Stąd więc nazwa uczelni, a później rzeczywiście pojawiły się artystyczne kierunki, można więc było zmodyfikować nazwę. Jako, że obecnie przygotowujemy kierunki budownictwo i grafikę do możliwości doktoryzowania, a także uruchomienie kierunków medycznego i pielęgniarskiego, przy tej okazji od początku przyszłego roku zaistnieje nowa nazwa naszej uczelni – Akademia Śląska. Nazwa zastrzeżona, na tyle pojemna by pod tym szyldem było miejsce i dla mechatroniki, i dla medycyny, i dla kierunków artystycznych.

Skąd pomysł na uruchomienie właśnie takich kierunków jak medycyna czy pielęgniarstwo?

O medycynę staramy się 5 lat, w trakcie przygotowywania tego kierunku okazało się, że z racji braków na rynku pracy potrzebny jest też kierunek pielęgniarski. Jak chodzi o lekarzy Polska jest na szarym końcu, 2,2 lekarza na tysiąc mieszkańców, w krajach europejskich zwykle 4,4 lekarza na tysiąc mieszkańców, w niektórych krajach nawet 6 lekarzy. Absolwent medycyny w Polsce woli dziś wyjechać za granicę i zarabiać tam 6 razy tyle co mógłby zarabiać w kraju. A koszt wykształcenia lekarza to realnie 500 tysięcy złotych.

WST ma wieloletni plan skutecznego zabiegania o studentów? W dobie niżu demograficznego konkurowanie uczelni wyższych o studenta staje się coraz bardziej widoczne.

Strategia została opracowana na początku powstania szkoły. Chcemy przyciągać marką, którą się wypracowuje przez wiele lat. Czynnikiem wyboru uczelni przez studenta jest w dużej mierze jakość nauczania, tak więc, mimo że nasza szkoła jest prywatna postawiliśmy na wysoki poziom nauczania. Nie nauczamy kosztem obniżenia jakości. Mamy świetną infrastrukturę, 18 pracowni komputerowych z nowoczesnym oprogramowaniem, laboratoria, dobrze zorganizowane praktyki, ale też wymagamy od studentów zdawania egzaminów w terminach, osoby które się nie przykładają są pozbawiane indeksu. Dzięki tej strategii mamy coroczny wzrost liczby studentów, mimo niżu demograficznego. W naszej szkole nie ma za to egzaminów wstępnych, to my mamy nauczyć i zauważać talenty. Często osoba która na pierwszym egzaminie z rysunku nie wie jak dobrze trzymać ołówek, jak ciągnąć linie proste, kółka itd., już po pół roku jest lepsza niż osoba którą wcześniej było stać na lekcje.

Jak wygląda rozwój Konsulatu Szwecji w Katowicach, pojawiają się nowe inicjatywy, możliwości współpracy gospodarczej?

Udało mi się uruchomić cykliczne spotkania z przedsiębiorcami, tzw. „śniadania z konsulem”. Odbywają się co dwa tygodnie lub raz w miesiącu. Omawiamy wtedy możliwości wejścia polskich firm na szwedzki rynek, przygotowujemy katalog dla izb handlowych w Szwecji, na szwedzkie targi gospodarcze. To trudny rynek dla polskich firm, Szwedzi bazują na sprawdzonych kontaktach, dla nich mniej ważne jest, że ktoś wchodzi na rynek z czymś nowym i tańszym – pilnują jakości, marki, wolą mieć sprawdzonego partnera przez lata, być spokojnym, że można budować z nim nowe biznesy. To czasem zraża firmy, które otwierają swoje przedstawicielstwa w Szwecji, nie potrafią nawiązać tam kontaktów. Szwecja to rzeczywiście hermetyczny kraj, ale oparty o dobre schematy, przez to Szwedzi to zamożne społeczeństwo, które aż 4% dochodu narodowego przeznacza na badania naukowe, podczas gdy w Polsce to 1,5%. Szwedzi w rozmowach podkreślają rangę ochrony środowiska, to swego rodzaju mantra, wszystkie ich przedsięwzięcia muszą być przyjazne środowisku, otwarte na drugiego człowieka. Każde działanie ma nie tylko nie zaszkodzić środowisku, ale też ma pomóc, bo to również wpływa pozytywnie na ich biznesy. W Szwecji jest około 60 spalarni śmieci, wytwarzają one ciepło i energię elektryczną tańszą o 40% niż w Polsce. Mają nadmiar energii, którą chcą sprzedawać również Polsce. My wciąż wytwarzamy energię produkowaną z węgla, co prowadzi do smogu i zanieczyszczeń. Szwedzi już wiele lat temu, gdy mieli kryzys z gazem rosyjskim, wymyślili jak przestawić gospodarkę by z niego nie korzystać, postawili na elektrociepłownie i elektrownie atomowe, obecnie mają taki nadmiar energii, że chcą dwie elektrownie atomowe zamknąć.

Nie uważa Pan, że choć w Polsce podejście do ochrony środowiska z biegiem lat się cywilizuje, to jednak w oczach szwedzkich przedsiębiorców Polska wciąż ma w tym sektorze bardzo wiele wad i braków?

Jest dokładnie tak jak pan mówi, za mało przykładamy wagi do ochrony środowiska, nie zdajemy sobie sprawy jak negatywnie wpływa to co robimy środowisku także na nas samych. Ostatnio miałem okazję wysłuchać wykładu profesora Andrzeja Lekstona na temat smogu, jego wpływu na długość życia i rozwój chorób, jak niezdrowe są związki chemiczne które nas trują. Czekanie że przyjdzie wiatr i rozwieje te trucizny jest absurdalne, mamy prawo oczekiwać na konkretne działania polityków, marszałków województw, aby ten problem realnie rozwiązać. Rezygnowanie z pieców na węgiel, spalania śmieci w domu itd. moim zdaniem nie nastąpi jeśli nie zostanie unormowane kontrolami i wysokimi karami. Straż Miejska powinna bardzo szybko reagować, być wyposażona w drony, powinny być też aktywne straże dzielnicowe, ważna jest też oczywiście edukacja społeczna.

Wracając do Konsulatu, są też pomysły na współpracę ze Szwecją na niwie np. kultury?

Promujemy liceum w Mysłowicach, w którym uczy się młodzież języka szwedzkiego. Poza tym zaprosiłem pana ambasadora Szwecji na grudniowe święto świętej Łucji, dla Szwedów największe święto. Sądzę, że ta wizyta to może być moment zwrotny dla kontaktów i współpracy, także w zakresie edukacji i kultury.

W porównaniu np. z Krakowem wciąż nie mamy w regionie śląskim zbyt rozwiniętej sieci konsulatów, przedstawicielstw innych państw. Jest szansa na progres w tej dziedzinie?

Mam jasny pogląd, że powinniśmy jako region o to zabiegać, konsulaty to okna na świat skierowane na inne kraje.
I zwłaszcza teraz trzeba o rozwoju tej sfery myśleć, gdy powstała śląska metropolia i w oczach inwestorów, innych państw itd. stajemy się jednym dużym miastem 2 milionów mieszkańców, atrakcyjnym kąskiem dla biznesu, miejscem rozwoju wielu zakładów pracy, stref ekonomicznych. To zainteresowanie wzrasta, niedawno dostałem propozycję bycia konsulem honorowym pewnego kraju. Jako, że jestem już konsulem Szwecji przedstawiłem ten temat koledze, prowadzi teraz rozmowy, więc nie wykluczam, że powstanie w Katowicach kolejny konsulat europejskiego kraju, być może podobnie jak konsulat szwedzki będzie się mieścił w Wyższej Szkole Technicznej. Ciężko jest jednak tworzyć placówki dyplomatyczne poza Warszawą, bo często czynnikiem decydującym jest to, czy region się wyludnia, czy może mieszkańcy napływają. W Warszawie mieszkańców przybywa, w regionie śląskim ubywa. Musimy zadbać o to, by ludzie chcieli na Śląsku mieszkać, i nie mówię tu tylko o tym, by seniorzy wracali tutaj w rodzinne strony na czas emerytury itd., bo inny problem to starzenie się społeczeństwa. Musimy postawić też na młodych ludzi, stąd jako uczelnia staramy się wykorzystać kontakty i przyciągnąć studentów z Ukrainy czy Białorusi. To są często młodzi ludzie z polskich rodzin, które ze względów historycznych osiedliły się w innych krajach. Warto mieć dla nich też ofertę stypendiów czy miejsc pracy, podać im pomocną dłoń, skoro Polska staje się coraz bardziej zamożnym krajem.

Kolejna ważna Pana inicjatywa, Telewizja TVS, świętuje właśnie 10 lat istnienia. Kierunek w którym TVS się rozwija jest właśnie taki, jak zakładał Pan 10 lat temu?

Wtedy miałem pomysł mocnej telewizji regionalnej. 4,8 milionów mieszkańców regionu, tyle ile w średnich krajach w których jest przecież miejsce dla kilku telewizji. Z czasem jednak okazało się, że prywatna telewizja nie utrzymuje się z reklam regionalnych tylko z reklam ogólnopolskich, co zdecydowało o pewnych zmianach. To co mnie cieszy to fakt, że nasze programy, serwisy informacyjne, portal tvs.pl, cieszą się wielką popularnością także np. w Niemczech. Z nowych inicjatyw, widząc jak wiele mamy ludzi utalentowanych wokalnie, co widać choćby po programach typu „Voice of Poland”, karierze Dawida Podsiadło itd., uznałem, że warto takie osoby promować. Jako TVS wydajemy więc płyty, mamy własne studio nagrań. Ważna jest też dla mnie Fundacja TVS, widzowie pomagają osobom skrzywdzonym przez los, głównie dzieciom, fundują stypendia dla uzdolnionych. Rzecz jasna Fundacja jest organizacją non profit, 100% środków jest przeznaczanych na pomoc dla osób, które tej pomocy potrzebują.