Bezpartyjna Ślązaczka

Jacek Adamczyk
Jacek Adamczyk

Fot. Maja Maciejko

Rok 2006, 2010, 2014, 2018 – w tych latach została Pani wybrana na kolejne kadencje prezydenta miasta. Jeśli ktoś nie byłby autentycznym liderem zaangażowanym w sprawy Zabrza, to nie mógłby nieodmiennie cieszyć się zaufaniem mieszkańców… Jak to osiągnąć?

Od wyborczych decyzji mieszkańców zależy los miasta. Do samorządu ludzie wybierają swoich reprezentantów spośród kandydatów, których znają i obdarzają zaufaniem. Dlatego rozpoczynając piętnasty rok pracy w roli prezydenta miasta jestem dumna z tego, że mieszkańcy mi zaufali.
Jak zasłużyć na zaufanie? Myślę, że szczerością intencji, budowaniem na wartościach oraz konsekwentną pracą dla dobra miasta. Zawsze starałam się integrować ludzi, a także całe środowiska często niestety wcześniej funkcjonujące jedynie obok siebie, lecz nie potrafiące uzyskać efektu synergii. Dlatego jestem zwolenniczką dobrze zaplanowanej pracy zespołowej w gronie osób zmotywowanych do osiągnięcia wyznaczonego celu.
Lider, dając najlepszy przykład, nie tylko dopinguje zespół do realizacji ambitnych wyzwań, ale też pozwala uwierzyć, że wizja nierzadko granicząca z marzeniem, może stać się programem do realizacji. Moje motto życiowe nawiązuje do nauczania św. Jana Pawła II: „trzeba od siebie wymagać, nawet jak inni od nas nie wymagają”.

Pochodzi Pani z Zabrza, tu się wychowała, tutaj mieszka, z tym miastem związała też wszystkie plany i marzenia. Pani współpracownicy mówią, że zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro mieszkańców i rozwój Zabrza.

Jestem stąd, jestem bezpartyjną Ślązaczką z Zabrza i czuję dumę, gdy myślę o swoim pochodzeniu. Wychowałam się w rodzinie od pokoleń związanej z górnictwem. Ten region mnie ukształtował,
a dzięki mieszkającym tu ludziom – mojej rodzinie, przyjaciołach, współpracownikach mogłam ubiegać się o możliwość zarządzania miastem. Bliski jest mi śląski etos pracy i przywiązanie do dziedzictwa kulturowego małej ojczyzny.
Obserwowanie, jak zmienia się Zabrze na lepsze, jak postrzegają go mieszkańcy, jak poprawiają się warunki ich życia, napawa mnie dumą i sprawia ogromną satysfakcję. Udało się zrobić naprawdę dużo, przejść przez trudny okres transformacji gospodarczej. W wymiarze ekonomicznym majątek gminy wzrósł z poziomu niespełna 900 mln zł w 2006 roku do ponad 3,6 miliardów zł w 2019 roku, a w Zabrzu zrealizowaliśmy wiele wyczekiwanych inwestycji.

Z wykształcenia jest Pani matematykiem, ma za sobą studia podyplomowe z zakresu zarządzania i informatyki, posiada Pani stopień doktora nauk społecznych. W 1996 roku z Pani inicjatywy powstała pierwsza w Polsce samorządowa szkoła artystyczna – Liceum Plastyczne w Zabrzu. Czy ten sukces nie był przyczynkiem do tego, by swoją przyszłość związać z samorządem?

Tych aktywności obywatelskich było o wiele więcej. Zawsze starałam się działać na rzecz aktywizowania społeczności lokalnej, pomagałam przy przygotowywaniu wyborów do rad dzielnic, poświęcałam czas i energię na wiele miejskich inicjatyw.
Wtedy po raz pierwszy usłyszałam, że powinnam kandydować na stanowisko prezydenta miasta. Wiele osób zachęcało mnie do kandydowania. Ludzie z najbliższego mi środowiska, a także takie postacie m.in. prof. Wilibald Winkler, prof. Bożena Hager-Małecka czy prof. Zbigniew Religa – choć ja, w pierwszym odruchu, nie potraktowałam tego poważnie.

Jednak wystartowała Pani od razu w 2002 roku. Ale dopiero w kolejnych wyborach był już sukces…

Tak, w 2002 roku uzyskałam wysoki wynik, bo byłam trzecia spośród 11 kandydatów. Czasu na przygotowanie kampanii naprawdę nie było wiele, gdyż w sierpniu pojawiła się informacja o bezpośrednich wyborach, a w październiku już startowałam.
Okazało się, że po wyborach 2002 roku moi przyjaciele i współpracownicy nie opuścili mnie, ale dopingowali do dalszych wysiłków. W 2006 roku wygrałam z listy komitetu obywatelskiego, jako kandydatka bezpartyjna. W kolejnych wyborach już w pierwszej turze osiągnęłam jeden z lepszych wyników poparcia w skali kraju – 76 proc.

Zabrze kilkanaście lat temu nie mogło być chyba uznawane za miasto przyjazne mieszkańcom?

W latach 90. Zabrze kojarzone przede wszystkim z przemysłem ciężkim, zapłaciło za przemiany gospodarcze wysoką cenę. Zamykano kopalnie, koksownie, duże zakłady pracy, zlikwidowano szkolnictwo zawodowe.
Początki nie były łatwe, wiele obszarów miasta rzeczywiście było zaniedbanych. Na przykład trzeba było opracować i wdrożyć politykę ekologiczną, tereny poprzemysłowe wymagały rewitalizacji, należało rozwiązać palące problemy mieszkaniowe, rozpocząć program rozbudowy dróg, pozyskiwać inwestorów itd.

Patrząc dzisiaj na Zabrze można powiedzieć, że to miasto osiągnęło sukces?

Dzisiaj Zabrze to medycyna, nauka, kultura, sport, innowacyjna gospodarka i turystyka dziedzictwa postindustrialnego. Nasz kompleksowy program rewitalizacji zabytków i nadawania im nowego życia został nagrodzony najwyższym europejskim wyróżnieniem w dziedzinie dziedzictwa kulturowego – Grand Prix „Europa Nostra”. Zabrze jest miastem prężnie rozwijającym się w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Ostatnie lata to czas tak znaczących przedsięwzięć w zakresie infrastruktury, rozwoju zabrzańskiej terenów Specjalnej Strefy Ekonomicznej, realizacji projektów ekologicznych, modernizacji obiektów użyteczności publicznej czy budowy obiektów sportowych.
Gdyby chcieć wymieniać, co udało się zrobić, lista byłaby naprawdę długa. Mamy program rewitalizacji terenów ekologicznie zdegradowanych, poszerzyliśmy zabrzańską część Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, uzbroiliśmy te tereny kosztem 65 mln zł i udostępniliśmy inwestorom. Strefa została zapełniona już w ok. 90 proc. Nieruchomości zakupiły 33 podmioty, a 20 już uruchomiło swoje zakłady – w tym amerykańska firma „Weber”, o którą Zabrze konkurowało z wieloma europejskimi miastami. Do tej pory firmy te zainwestowały ok. miliard złotych i zatrudniły ok. 1500 osób.
Wyremontowany został przejęty od PKP dworzec kolejowy. Rozbudowaliśmy Szpital Miejski, gdzie powstały nowe oddziały ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Wysokiej jakości usługi medyczne świadczy tam Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka. Kilkadziesiąt miejskich obiektów użyteczności publicznej jest już po termomodernizacji. Do tego trzeba doliczyć wyremontowany Teatr Nowy, filharmonię z własną siedzibą, odnowiony Dom Muzyki i Tańca, nowe drogi, system monitoringu wizyjnego, nowy stadion „Górnika Zabrze” czy budowa nowych obiektów sportowych.
Przez te wszystkie lata udało się stworzyć nowe miejsca pracy, zaproponować lokalnym przedsiębiorcom lepsze warunki do inwestycji i działalności w Zabrzu, stworzyć przyjazny klimat dla wyższych uczelni kształcących wykwalifikowane kadry dla medycyny i gospodarki. Dzięki temu powstało np. warte blisko sto milionów Centrum Symulacji Medycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i rozwija się baza dydaktyczna z kampusem w Rokitnicy. Wydział Inżynierii Biomedycznej Politechniki Śląskiej utworzył wspólnie z naszym miastem i firmą Philips Europejskie Centrum Innowacyjnych Technologii dla Zdrowia, a Śląskie Centrum Chorób Serca pracuje nad Śląskim Ośrodkiem Kliniczno-Naukowym Zapobiegania i Leczenia Chorób Środowiskowych, Cywilizacyjnych i Wieku Podeszłego im. prof. Zbigniewa Religi. Przykładów jest wiele.

Niezwykle istotne jest lokalne zaangażowanie na rzecz rodziny, oferta dla mieszkańców ze strony samorządów. W jaki sposób Zabrze stara się przyciągnąć nowych mieszkańców, bo przecież też boryka się z problemami demograficznymi?

Aby powstrzymać te zjawiska potrzebna jest kompleksowa polityka prorodzinna, a ze strony samorządów zapewnienie rodzinom jak najlepszych warunków do rozwoju, czyli pracy, mieszkania, edukacji, ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i rekreacji.
Szansą Zabrza jest tworzenie tu przyjaznych miejsc do zamieszkania, czego przykładem są m.in. osiedla przy ul. Trocera i Żywieckiej, „Słoneczna Dolina” czy powstająca z rozmachem „Zielona Dolina”.
W minionej kadencji udało się nam utworzyć w Zabrzu miejsca w żłobkach, które w 100 procentach zaspokajają potrzeby mieszkańców. Istotnym problemem jest wsparcie dla rodzin dzieci niepełnosprawnych. Chcemy powołać i rozwijać dla nich specjalny ośrodek w Biskupicach.
Nie zapominamy też o młodzieży. Dalek tworzymy nowe ścieżki rowerowe, skateparki, czy przestrzenie dla rekreacji. Pamiętamy też o osobach dojrzałych, których aktywizujemy i integrujemy tworząc m.in. Kluby Seniora.

Dlaczego tak ważny w rozwoju miasta jest dialog społeczny z mieszkańcami?

Bez współpracy z mieszkańcami, dyskusji z nimi nie jest możliwe zrealizowanie wizji rozwoju miasta. To nie tylko zabrzański samorząd, ale i mieszkańcy wspólnie realizują proces przekształcania dawnego ośrodka przemysłu ciężkiego w nowoczesne, przyjazne i gościnne miasto. Podstawowym wyzwaniem dla samorządu pozostaje ciągła poprawa jakości życia. Miasto to bowiem przestrzeń dla mieszkańców, którzy tworzą wspólnotę, a samorząd ma zabezpieczać potrzeby tej wspólnoty.

Niewiele miast – tak jak Zabrze – może się pochwalić atrakcjami turystycznymi w postaci zabytków postindustrialnych znanych na całym świecie. Miasto przeznacza ogromne środki na rozwój tych atrakcji. Jak będzie w następnych latach?

Dla zabrzan dziedzictwo naszych przodków jest bardzo ważną wartością. Dlatego konsekwentne rewitalizowaliśmy i nadawaliśmy nowe funkcje zabrzańskim zabytkom, udostępniając kolejne obiekty dla celów turystycznych. Wzbogacając Śląski Szlak Zabytków Techniki, zainwestowaliśmy ponad 200 milionów złotych, pozyskując środki bezzwrotne i umarzalne. Dzięki temu nowe życie otrzymały Kopalnia Guido czy Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna. Na kontynuację takich działań pozyskaliśmy kolejne 60 milionów złotych. Nadal rozwijać więc będziemy zabrzański szlak postindustrialny z rewitalizacją wieży ciśnień i budynku dawnego starostwa powiatowego z historyczną salą witrażową.

Wiele autorytetów w różnych dziedzinach zaznacza, że sukces w życiu zawodowym nie byłby możliwy bez wsparcia rodziny. W samorządzie jest podobnie?

Zawsze mogę liczyć na wsparcie mojego męża, dzieci, bliskich. To daje siłę i zapewnia poczucie stabilizacji. Wszyscy mamy swoje obszary zawodowej aktywności. Mąż jest zaangażowany w niesienie pomocy osobom uzależnionym i zagrożonym wykluczeniem społecznym. Jestem dumna z jego pasji i bezinteresownego poświęcenia. I tego, że odnosi sukcesy mierzone „naprawionymi” życiorysami – za każdym razem jest to konkretny człowiek, który odzyskał poczucie godności.
Tak, wiele razy podkreślałam, że rodzina ze swoimi wartościami jest bazą, na której opiera się… wszystko. Począwszy od życia społecznego, a skończywszy na kulturalnym, politycznym czy gospodarczym. Rodzina jest najważniejszą przestrzenią dla każdego z nas. Św. Jan Paweł II wskazywał: „przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę”. Jestem mocno przekonana o słuszności tych słów.